Piątek,weekend,gonitwa,Stress......

No był tydzień spokojny. Wyjechałem w Niedziele 22:30 na miejsce rozładunku i jakoś cały tydzień był tak na minutkę wyduszony, Po prostu regularnie z przepisami,wykorzystując ich niesprawność.... (tak przepisy są czasami gdy jeszcze nowe nie całkiem do końca wypocone) kończył mi się w Piątek po 6'tej szychcie tydzień a była dopiero godzina  15:30."Kochany dysponent" pomyślał....A ze myślał to tez nie do końca, bo po 6'tej na 100% się nic nie kreci przynajmniej u mnie. I własnie o to mu chodziło bo mogłem w sobotę jeszcze szybciutko na załadunek pojechać...
Ale nie o to mi chodzi...
Po co to wszystko.. gonitwa i szybko i jeszcze to i tam to i sru i fru..
Piątek to jakoś dziwny dzień wszyscy by chcieli jeszcze coś z czasu wyrwać, niby już z przeszłego pracowitego, lub z Weekendowego... Robi się Chamstwo, te zgarbione, zmęczone paluszki prostują się do Fakjowania, co gorsze to bezmyślne wymuszanie czegoś... Tak mały 700 kg ważący Punto z jakim kompleksem psychologicznym wjedzie ci przed 17 000 pustych Kilogramów i się hamowaniem (tak Niby gaz , hamulec i gaz itd) skarży ze mu nie oddałem wcześniej jakiego hołdu bo on ważniejszy bo mu się spieszy????  Ja wiem ?
Przecież to Paranoja, nie podejdę do Klitschka (Boxer) .... obojętnie którego i go zdenerwuje... Byka po jajach pogłaskam...
Wszystko się  jakoś z "sinym okiem" kończy gdy w ostatnim momencie   jeden popuści...
A gdy  nie zauważy.... bo takiej Opcji nawet nie było ???
Lub pomyślał no czego on chce, ja jestem mocniejszy  i PRAWO po mojej stronie przynajmniej jeszcze przed momentem było...



Sorry ale to taki piątkowy wypadek który naprawdę nie musi być... Obydwoje   w jakiejś tam Formie zapierdalają. Jeden bo musi a drogi bo NIBY tysz musi....
Motocykl kontra Ciągnik rolniczy. Honda GOLDWING kontra aluminiowe rury do nawadniania Pola.
Goldwing to jeden z większych motocykli z lat 80'tych.. To nie Ścigacz... To takie sobie Jechadlo do kulania pod horyzont.

No i własnie tez  dlatego w Niedziele już pojechałem sobie, aby spokojnie w piątek zacząć mój weekend... Życzę wam spokojnego weekendu.
A gdy w samochodzie to tez wścieklej muchy która usnąć nie pozwala i zawsze wie kiedy ma z gorszeniem czegoś większego skończyć...

Komentarze

  1. U mnie mało spokojnie, ale jak na razie daleko od szosy :), bo pilnuję partaczy, którzy zamiast robić dobrą robotę na mojej budowie przechwalają się, ile to nie naprawiali w Niemczech czy Holandii.
    Ciekawe dlaczego Polacy-budowlańcy dobrze umieją pracować tylko za granicą?
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

nie mysl tak duzo, jeno tysz skrobej

Popularne posty z tego bloga

cos dziwny ten rok

Alpy, uwielbiam