Zeszłoroczna ubawa...

było coś miedzy świętami i Nowy rok, dojechałem okolice Frankfurt na zajazd Medenbach godzina 20.
Schodząc do katakumb gdzie znajdują się łazienki zauważyłem starsza pani przed Automatem ale nie na Papierosy . Ciut bezradnie tam stała trzymając w dłoni opakowanie i czytając przez w zlocie obramowane szkiełka ich opis... Spojrzałem jej przez ramie, co zaraz zauważyła i uśmiechem potwierdziła stwierdziłem szepcząc "hmmm tego raczej się palić nie da" ."Chyba Pani Automaty pomyliła".
No cóż, pani wzdychając wcisla mi owe r rękę mówiąc , "Panu się jeszcze przyda".
Podziękowałem kulturalnie jak się należy, powiedziałem pani ze tutaj papieroski tylko przy kasie w restauracji można dostać.

Poszedłem wiec się na ludzia zrobić. Wypluskany i ogolony już nie śmierdzący zjadłem Kolacje , tz. raczej Obiad i śniadanie i kolacja  na jedno bo wcześniej tak jakoś czasu nie było.
Z uciskającym pasem usiadłem przy Barku, zamówiłem jeszcze malutkie piwko i z kieszeni wyciagnolem  własnie owe opakowanie .. było ich aż 5.Przeczytałem instrukcje, nawet ciekawsza niż to co w kolorowej Prasie pisali była, i zauważyłem ze tak optycznie się nawet od tych tytuniek leżących w koszyczku na Cukier nie odróżniają.
Wiec się rozejrzałem, godzina 22 już minęła, dzieciaków nie będzie i hmm nie podarowałem sobie ubawy i wcisnąłem miedzy  słodkie tytunie dwie owe opakowania.

Siedziałem sobie tak i siedziałem i jeszcze kawunie zamówiłem.........

Przyszła pani stanęła obok mnie, na zmarzniętą  wyglądała, kawę zamówiła. Na ślepo wybrała kilka tytun  i od razu poczuła ze coś nie tak. Spojrzała w dłoń i owe opakowanie do kurtkowej  kieszeni schowała.
Posłodziła zrobiła łyka i jakoś zadowolonym wyrazem buzi ręką  w kieszeni macać zaczęła , tam gdzie niby cukier schowała....

hmrr. ymh ymh "mi się tez w aucie Cukier skończył " skomentowałem tak niby dla siebie ;)
Twarz tak jakby w samym momencie odmarzła, czerwona się zrobiła, owe opakowanie do cukru spowrotem wcisnęła i........        wybiegła, kawy swojej już nie dotykając
Naprawdę przyrzekam , nie goniłem i nic już nie mówiłem.
Barman zauważył sytuacje , przyszedł, spojrzał na Cukier i obydwoje się my uśmiali.
Sa ludzie i ludziska , nic się nie stało przecież ;) 
Jak będziecie kiedyś w przelocie w deutsch landzie lub Szwajcarii to polecam  stacje Marché.
Dobre jedzonko i niespodzianki... ;)  niekiedy .
Ale jedzenie zawsze sierzutenkie ....

Komentarze

  1. prezerwatywy to ja zbieram, rozdaje potem młodziezy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co NIBY juz dziadkiem jestem, ale "Spaß" to nadal uwielbiam.. :P ;-)

      Usuń
  2. A moglo byc slodko:)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez cukru moge zyc, ale gorzej bez mleka do kawy;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

nie mysl tak duzo, jeno tysz skrobej

Popularne posty z tego bloga

cos dziwny ten rok

Alpy, uwielbiam