byli my… bez wielkich zmian…tak ogolnie..

no i sobote rano my dotarli… 980 km, 2x1'no godzinne Korki i przespanie na legnickim Autohofie;)

Zawadzkie male miasteczko kiedys Huta 7000 ludzi pracowalo a teraz spolki i pierdolki i 750 osob zatrodnia…. wieksza czesc jakos znikla i tez powraca co dokladnie widac po numerkach na samochodach…..

Po 33 latach jakos dziwne poczocie, wszystko jest jak bylo -Osrodek zdrowia przy ktorym kiedys strone ulicy zmienialem dzis sie tam weterynaz umiescil. Sklep kolo szkoly to juz slodyczy i innych pierdolek nie ma tylko jakis vietnamski ciucheks… Szkola ,Qurcze nadal stoi tak jak stala , Zwirowe boisko zginelo teraz Trawnik i laweczki na Relaxowanie i juz nie podstawy ucza tylko gymnazialne sprawy.. No szkola jak byla tak zostala nawet wylamane Prety w bramie nie uzupelnili i tak tam ta dziura przelazlem…zaw 008

Na ojcowo familyjnym Sidlongu my sie zakwaterowali tz sekundowy namiot do Trawy przybili. Mlody juz sie stawu doczekac nie potrafil i za pomoca sasiada odnowili my w sobote moja “Stara Karte wedkarska” Sobota polodnie i sie udalo…jak sie chce to wszystko dziala ….

Sidlong to takie se w czasie Wojny wybudowane osedle dla rodzin z wieksza iloscia potomkow, poczatek lat 40’`tych, dwa do siebie przyklejone domki z hlywikiem na Krowe , Koze i fruwajace zwierzaki. Teraz juz bez Kachloka, wszystko na prondzie i gazie.Ale stary Kibelek za chlywikiem jeszcze zostal…. Wiele sie nie zmienilo, luxusowo troszke sie zrobilo i naprawde Fajnie jest.Poprostu po swojskim;)

Zwierzaki

zaw 009 zaw 024

no lubie zwierzaki i rodzaj ich tesz sie nie zmienil, na karzdym podworku przynajmniej 1 szczekajacy Pies i kilka kotow.Jeszcze z auta nie wysioedli i koty juz miedzy nogami… Kontrole namiotu tez zaraz zrobily…..

Po ustawieniu Grila i zwiedzeniu Stawow i rzeczek, 3 godzinnym obejsciu dla mlodego nieznanego “Targowiska” (buaha i ehhh czekaj no jeszcze moment bo ogladam…. ruskie najlepsze) mazylem o tym aby w koncu usnac, Obojetnie gdzie i jak ale tylko Spac bo Plany byly i to ostre… Taaaa spac na Sidlongu…. no o.k. na mlodego kota sie zgodzilem ale tylko gdy na jego polowie zostanie…..

Byla godzina 02:00 kiedy usnolem.. co chwila se ktos przechodzil i wsciekle Psy musialy ich osobistascia na podwoku ostrzec…. nieznany chalas, gdzie moja chlodnia tuz za Kabina. Ryczacy agregat Chlodni to guzik bo se ryczy bez przerwy a tutaj to nie jeden pies tylko cala ulica w cichej nocy…. Godzina 04:50 jakos tak se zaswitalo,Psy spaly a za to Za plotem u sasiada Srogi Tlusty kolorowy kogot zaczol Kury budzic… Cos o 06: w koncu dal spokoj i mialem krotki sen….

Sen byl boski i nadal pamietam…..

update ktos o rybki pytol  tukej sa

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

cos dziwny ten rok

Alpy, uwielbiam