No i jak sie zapowiadala Sobota to i tak byla...

Tel. mlodszego mlodego i ze  na ja cos trzeba porajcowac i ze szczewiki potrzebuje.. No koniecznie ja tesz ... ale co fandzolic   Mowisz i masz jesli jest... Poszli i bezposrednio do Nikowego sklepu i wyszukol se sprubowal i kazal zapakowac... No nie podobaly mi sie szczerze mowiac i ogladalem inne takie czarne z oczojebla zolta podeszwa. Oczojebna ale  delikatnie... Fajne ....cos innego jak standart... no i mowie a co z tymi?:

No fajne sa wygodne  ale dziwny kolor maja.... i w szkole ich jeszcze nikt nie ma ....

No Qurcze to w koncu masz okazje byc kiedys pierwszym  w tym konkursie .. i kupieli.. i jeszcze 3 koszulki i dostali nawet zniszke....:]

Potem do jensowego sklepu, wszystko fajne i ciekawe ale te nowoczesne jensy to jednak nie te materialy , Wrangler to wrangler i koniec , nie dom nic na to wiec kupilem jeszcze  dla niego wranglery... jego pierwsze ... synek sie radowol a jo sie radowol kiedy pani na pomoc mi powiedziala ze dla mnie tesz ma galoty ... zrobilem sie taki zaciekawiony i wybralem sobie jak zawsze z poleczki... rozlozylem 48-32-32- i mowie ze fajne i ze przymierza..tym razem bo juz dziwnie synek i pani na mnie sie patrzylo... no jak ulane .. przeciesz wiedzialem..    handlowanie tesz sie udalo bo synek utargol jeszcze koszulka fa ume...  Zawsze tak jest kupisz 2 to cos jeszcze dodaja  albo specjalnie cene zrobia...  jak nie to podpowiadam.... no i poszlo sie jeszcze zadowolono na kolacyjke i portfelik byl lzejszy i serduszko tesz...

No ale to nie koniec z dodatkami na masywne kupowania... w wtorek w francji w restaurant Routier N83 kolo Lans s' Saunier  wypilem na wejscie 2 piweczka i trzecie od barmana tak dostalem... Do kolacji duszo czerwonego wina bylo i tak sie zadyskutowalo z francuzami o bylejakich sprawach i sprawkach....  w koncu 23:00 cos francuz mnie na Cognaca zaprosil no i jak przeciesz nie odmowie.. Poszli my do barku  i wypili se spokojnie .. a ze na dwoch nozkach sie lepiej stoi to sobie i drogiego wypili bo sie jeszcze wspaniale czoli.. I teraz znowu wstepuje    "masa" bo dwa to zaraz trzeci .... Oj z tym trzecim to juz nie bylo tak latwo.. Dobrze ze zoladeczek najedzony bo hmmm, dziwnie by sie skonczyc moglo...poprostu osttni lyczek juz nie smakowal i predziutenko do 2 metrowej legowni aby juz nikt na pomysl jakiegos poczestowania napojowego nie mial czasu...

Dobrze spalem , ale kiedy rano pomyslalem ze mam juz ruszyc to jakos dziwnie , mam tesz Sumienie i wlasnie o dokladnie te mi powiedzialo, "pierdol to i kladz sie jeszcze a potem pojde z toba na Kawunie ..." no i se poszanowalem zdanie sumienia i se poszlem... Moment trwal 3,5 godzinki.. 0,5 picie Kawuni i hmmm 15 godzin Przerwy mialem... Jeszcze sie nikt nie upomnioal z dyrektorstwa  i chyba im minelo...

ale tak sumujac ze nie zawsze sa tkie dodatki lub znizki koniecznie pozytywne  patrzac z jednej strony.A z drugiej   Qurcze  no co  mialem cieszka prace  i ceiszka kolacje to i moge miec cieszkie i spanie ...;)

Komentarze

  1. byleś Dieselku nie mioł cinszkiego życio

    OdpowiedzUsuń
  2. farta tysz miołeś:)))

    i się Tobie należy!bo tak!

    OdpowiedzUsuń
  3. To byla noc po ciezkim dniu :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Stardust no a dzien zaro od poczatku sie cierzki zrobil.. potem ulzalo :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

nie mysl tak duzo, jeno tysz skrobej

Popularne posty z tego bloga

cos dziwny ten rok

Alpy, uwielbiam