Centrum Hnadlowe w poniedzialek....
wiec se kopiacy pilke Synek.... jo no sam nie wiem jak poczol lub iniutcja nie mam pojecia
Dzwoni..... dring dring..:
Papa ide zaraz na Traning i wiesz ze z tylu jeszcze mam korki a z przodu mi sie But po trawie slizga...
no to potrzebujesz nowe???
No nie wiem bo z tylu korki sa jeszcze O.K.
Potrzebujesz nowe i koniec ...
"Papa gdzie jestes?"
"no w domu a co ?"
Traning mam o 17:30 myslisz ze zdazymy???
No jak sie posipeszysz ..., bo ja teraz po ciebie przyjechac nie moge...
No i to ma jakos po mnie.... tesz z ogromna ochota Tramwajami jezdzilem ale ja nigdy Motorniczego nie poganialem.... no nawet nie zdazylem wejsc pod prysznic...
No pojechali i kupieli,-tym razem troche dluzej potrwalo bo hmm synek inne wyobrazenia niz Papa MIAL, no mial bo cos jakos z takim sztywnym plastykowym nowoczesnym CZYMS przyszedl niby to But niby doniczka ja wiem.. wiec pozostawilem Jedze sama w kobiecym oddziale i poszlem z nim szukac. Jakos zapomnialem ze rozmiar 38 moze byc wiekszy i mniejszy... no ale kupili Niki tesz z sztucznego tworzywa bo skury juz nie ma ale o wiele mieksze i prznajmniej troszeczku przeplywu powietrza w szczewiku.. no kupieli synek sie radowol i jedza tysz bo no co kobieta i sklep szczewikowy... No jak mozna bez wyjsc z niego...
Odwiezli my mlodego na Traning a sami wrocieli do centrum
no i jakos zglodnialem no a co ,? No jedza owszem tesz i kupieli se takie "Apfeltasche" kruche ciasto O Croisant z jabkiem w srodku... zawsze kujemy jak tu przechodzimy bo zawsze nas wlasnie tutaj glod dopada... no i co nie bedziemy stali jak cymbolki z ciastem i zarli tylko trzeba wykorzystac czas i przynajmniej tak gdyby sie chcialo cos kupic... wiec wchodzimy do kolejnego sklepu ale raczej to hmmm nie na nasze pokolenie to raczej na Tenegerow cos, ale wchodzimy.. Zaraz po wejsciu dopada nas mlodzienczy sprzedawca i czy moze w czyms pomoc pyta jedze ... jedza go oblala wiec z tym samym pytaniem do mnie....
Mial taki dziwny usmiech na twarzy , oczka sie mu swiecilykiedy ja moj jabkowy posilek rozpakowywalem i sobie tak patrze na niego i na MOJA Apfeltasche.... i mi wypala w mlodzienczym slangu
" Nee,nee Ty ,mojej tytki t jabkowym pieczywem ci nie dam, sam sobie zjem i pomocy nie potrzeba"
a ze poniedzialek i malo klientow i mlody spürzedawca pod obserwacja kolegow i kolerzanek.... tuturutu... udalo mi sie znowu... CALA SALA W SMIECHU...
NO i sie mi tesz udalo cos utargac...nowa koszula i szmacianna luzna Kortka. :]
A teraz hmm do Fryzjera... bo dzien sie zaczyna i trzeba dac dziewczynklom zajecie ;) o i kawe tesz tam maja ;) ida ..
Na takie ciostko z jablkami to sama bym sie chetnie zglosila do pomocy:))
OdpowiedzUsuńTy bohater jesteś, z nastolatkiem na zakupach? horror:)
OdpowiedzUsuńehhhhh, beata to swoje, po swojsku wychowane... po drugie meskiej plci i bezproblemowe...
OdpowiedzUsuńlepiej z calom druzyna chlopokow do sklepu po galoty niz z 2 dziolchami po jakies skarpetki... lub inny podobny drobiazg...
znam to z obydwoch stron bo dziolchy tysz mom ;)