NO i byl se International Tydzien z planowaniem
jakoś to już przewidywałem i hmm ale nic robota jest i trzeba zrobić,ale do dochtora się tez powinno. Nie ze nie lubię ale wiem ze powinienem tak samo jak pracować a dwa razy muß to się razem gryzie.
W poniedziałek okolice Augsburg rozładunek i zaraz prawie na samym miejscu lądowanie w kierunku północne Włochy via Austria i Szwajcaria. Szczególnie się cieszyłem na trasę która ostatni raz coś 9 lat temu jechałem.Wtedy jeszcze budowali po południowej stronie zjazd, tz. jeszcze były zakręty serpentyny..
W Szwajcarii mnie elektronika wyciągnęła jeszcze na kontrole wagi i czasu pracy ... po prostu kontrola wszystkiego jeśli już kontrolka to na Full i tak nie dojechałem całkiem na miejsce które chciałem w nocy moja obecnością zaszczycić.A zamiar miałem przy samym wjeździe do Tunelu stanąć..San Bernardino.jak zawsze i ze wszystkim przyjdzie inaczej niż sie mysli .To z mysleniem , juz raz powiedzialem , "koniom powinno sie myśleć wyloncznie pozwolic bo wieksze glowy maja "
Zamiary miałem , o dochtorze się myslao i ze w czwartek 15:15 tam być miałem.
Ale dopiero wtorek z rana do Włoch się wjechało a rozładunek po lewej stronie jeziora Lago di Como co znaczy ze o cale jezioro objechać w kierunku południowym i potem znów na północ do miasteczka Andalo Valtellino. Naprawdę pięknie było a jeszcze piękniejszy był plan dysponenta który chciał abym jechał jakoś inaczej, -krócej. Ścieszka którą bym chętnie pojechał ale nie o tej porze roku i raczej motocyklem.
Następna niespodzianka umysłowa dysponenta byl zaladunek w Verbania i to jeszcze tego samego dnia i następnego, rozładunek kolo jeziora bodeńskiego .
Na ja PLAN środa rano rozładować i załadować jakoś w kierunku Hajmatu i dochtor.. ?? Dochtora juz sobie skreśliłem z planu. Dojechałem do Fabryki plastyku niedaleko jeziora , bliziuteńko kolo kościoła starego i może słynnego bo na pewno nie bylem pierwszym którego co godzinę dzwonienie budziło. Jedno dzięki ze dodatkowa Melodia na dzwonkach się o 21'ej kończyła... Po co tyle Bimblania???
Wiec środa rano dopiero załadunek na powrót i gonitwa powrotna w kierunku San Bernardino i Bodensee przez odprawę celna Włosko Szwajcarska...
Oczywiście dojechałem jeszcze w ten sam dzień na miejsce rozładunku w Austrii ale hmmmm niestety 20 minut za późno wiec znowu wspaniały wypoczynek.Wieczorem dojechał jeszcze kolega włoski którego dzień wcześniej na załadunku spotkałem (wtorek wieczór) i oblali ponowne spotkanie wspaniałym Burakiem..
Czwartek rano rozładunek, znowu okolice Augsburga załadunek tylko ze tym razem do Emmen-Holandia. Troche mnie zdziwiło gdy czytałem ze Auto na Bazie mam odstawić bo hmm przez dom tak i tak do Holandii muszę .. Ale nie pytałem "Panów" bo co ja ..... co ja ...???? Jedyne co zapytałem dysponenta w czwartek wieczorem , kiedy bylem krotko przed Baza to co i jak w wtorek ???
Odpowiedz : "jak Wtorek ??? przecież masz 4 dni Urlopu". Buahaha nawet poczta w sobote przyszło potwierdzenie ze o Urlop wniosek27.01.2011 złożyłem ,rozpatrzony zostal 20.04.11 a potwierdzony przez Szefostwo 21.04.2011 został pozytywnie rozpatrzony :))))) Pon boczku chwała ze były te święta i mogłem się uspokoić..
A teraz reszta Fotek ;)
Uspakajałem się wspaniale, nawet wnuk mnie odwiedził i mi pomógł... Chyba my nie przesadzili z tym uspakajaniem ?????? No NIBY Szwagier tez jeszcze był.. Ale młodego przy oczekiwaniu na Kakao porwało w inne Kraje ....


Komentarze
Prześlij komentarz
nie mysl tak duzo, jeno tysz skrobej