No i jaja byndom…..
W badenwürtembergi sie wakacje zaczely i zaraz z rana mi synek dzwoni z Textem.: Papa co jest z tymi rybami? Obiecales ze pojadymy do polski na ryby…….. Kloska w karku ale co , obiecalem prawda i obiecanki to nie cacanki… wiec jutro na pare dni na ryby 1000 km dalej……. Zalatwiajac kwater dowiaduje sie ze nie sami sie szykujemy, z rodzinnej czelotki.Nie jest to pocieszajace , ale nic nie zrobie jest tak i nie zmienie… Moj urlop i syna wakacje ze mna a nie z czelotka.. Czelotka mnie caly swienty rok ignoruje to ich zaskoczymy i se najlepsze miejsce juz wybierzemy.. Chyba pierwsi bedziemy i w niedziele do kosciola niepojdymy :| Updejt: Upsss to juz dzis …. ida spac